Czy dążę do świętości? Jak w tym pomagają mi święci?


Rozważanie na Uroczystość Wszystkich Świętych

W Kościele obchodzimy dziś Uroczystość Wszystkich Świętych. W kalendarzu znajduje się ona bardzo blisko Wspomnienia Wszystkich Zmarłych. Dwa kolejne dni zachęcają nas do refleksji nad życiem po śmierci. Dzisiaj wspominamy świętych, tych kanonizowanych i beatyfikowanych przez Kościół, jak i niezliczoną rzeszę świętych bezimiennych, którzy prowadzili święte życie a nie zostali wpisani do tego grona.

W polskiej tradycji często te dwa święta są łączone i zamazuje się ich odrębny charakter. Pierwszego listopada, gdyż jest to dzień wolny od pracy, udajemy się na groby. Uczestniczymy w mszach świętych na cmentarzach i gdzieś może być przyćmione przeżywanie pierwszego dnia – refleksja nad świętością. 

Modlitwa za zmarłych jest ważna i konieczna. O niej jednak, jak i o odpustach powiem jutro. Dziś chciałbym abyśmy zatrzymali się nad tematem świętości. Zobaczmy. Nawet w modlitwie za zmarłych, w warunkach uzyskania odpustu mamy wezwanie do nawrócenia. Modlimy się za zmarłego, ale jednocześnie jest nam stawiany konkretny warunek – brak przywiązania do grzechu.[1]

Będąc katolikiem wierzymy w życie po śmierci. Wierzymy, że czeka nas alternatywa zbawienie lub potępienie. Nie ma trzeciej drogi. Chociaż wielu stara się przyjmować taktykę neutralności, nie ma trzeciej opcji. Nie ma jakiejś próżni, niebytu, pustej przestrzeni dla tych niezdecydowanych. Zbawienie albo potępienie to jedyne dostępne po śmierci opcje.[2] Nikt będąc wierzącym nie chce ulec potępieniu wiecznemu, więc zostaje nam druga droga – ku zbawieniu.

Tutaj dochodzimy do rozróżnienia związanego z dniem dzisiejszym. Kościół naucza, że dla tych, którzy dostąpią zbawienia, po śmierci czekają dwie opcje czyściec lub niebo.[3] Niebo jest miejscem zjednoczenia z Bogiem: Matki Bożej, aniołów, świętych i błogosławionych. Osoby, które tu na ziemi nie osiągnęły pełni doskonałości miłości do Boga, po śmierci z nadzieją oczekują nieba. Tutaj pojawia się ważny moment. Rzeczywistość czyśćca nie jest wieczna, nie jest nieskończona. W Dniu Ostatecznym przestanie on istnieć i wszyscy zbawieni będą uczestniczyć w chwale nieba.[4] Zatem ostatecznie celem naszych dążeń jest niebo, pełnia zjednoczenia ze Stwórcą, więc w swoim życiu powinniśmy przykładać dużą wagę do kwestii dążenia ku świętości.

Tylko jak do tej świętości dążyć? Gdy przyglądamy się obrazom świętych, są tacy dostojni, z aureolami. W średniowieczu była tendencja do odbierania im ludzkich ułomności i ukazywania w świetle zdobytych cnót. Taka mentalność może pojawiać się i dziś, gdy myślimy o świętości. Dobrze jest przyglądać się współczesnym biografiom albo życiorysom niedawno żyjących świętych. Wtedy jest łatwiej dostrzec ich ludzkie cechy, ich konkretną drogę pośród realnych przeciwności życiowych. Nie chodzi jednak, aby teraz kalkować życie świętego na swoje, bo tak się zwyczajnie nie da. Mają być oni dla nas inspiracją, wzorem, mogą wskazać konkretną drogę duchowości, ale nie chodzi o odwzorowywanie ich życia. Mamy przecież całkowicie odmienne sytuacje życiowe, inne temperamenty, zdolności.

To pierwsza rola świętych – konkretne ukazanie drogi do Boga pośród zwyczajnych sytuacji życiowych.

Druga – to ich orędownictwo. Przecież święci i błogosławieni przebywając w niebie mogą nam wypraszać u Boga konkretne łaski. Jak często korzystasz z ich pomocy? Ilu znasz świętych patronów? Ilu przyjaciół w niebie prosisz o pomoc? Kiedy ostatni raz czytałeś biografię któregoś świętego, czy jego pisma duchowe? Mamy przecież mnóstwo świętych różnych stanów. Są wśród nich: papieże, biskupi, kapłani, ale i siostry zakonne i wielu świeckich. Mamy świętych, którzy zmarli w podeszłym wieku, ale i takich, którzy nie ukończyli osiemnastego roku życia, świętych mężów, żony, wdowy, w końcu błogosławionych małżonków, których życie razem doprowadziło do świętości.[5]

Niech przeżywanie dzisiejszego święta będzie dla nas okazją do refleksji nad własnym odniesieniem do swojej osobistej świętości, oraz nad rolą świętych patronów w naszym rozwoju duchowym.   

 

   

Polecam - świetny kawałek. Ks. Marcin Modrzyński i WZN

Z dedykacją dla czytelników Arka Noego



strona główna | góra strony

Widzisz błąd? Masz uwagę? Wyślij sugestię:

Wynik dodawania: 1 i 4 =