Omówienie spowiedzi w różnych okolicznościach.

Kościół oferuje wiele możliwości skorzystania ze spowiedzi:

Spowiedź przed mszą, pogrzebem lub w trakcie ich trwania.

Najczęstsza forma, spotykana w każdej parafii.

Spowiedź w sanktuariach.

Warto przy okazji pobytu w sanktuarium skorzystać ze spowiedzi. Najczęściej księża mają tam dyżury i czas dla penitenta. Jest też odpowiednia ilość księży czy zakonników, aby pomogli w przypadku zbyt długich kolejek. Z reguły są tam też konfesjonały umożliwiające komfort spowiedzi. Zwłaszcza lubię te zamykane, gdzie mamy pewność, że nikt nie podsłuchuje.

Spowiedź w trakcie odpustów parafialnych.

Wtedy spowiadają księża z dekanatu i zaproszeni goście. Jest to dobra okazja szczególnie dla tych, którzy ze względów zdrowotnych rzadko bywają w kościele, ale nie pominą odpustu w swojej parafii. Trzeba się jednak dobrze rozejrzeć, gdyż nieraz konfesjonały są niefortunnie ustawione gdzieś koło przechodzących ludzi.

Stałe dyżury spowiednicze.

Rewelacja! Ta forma podoba mi się najbardziej. Niestety dostępna tylko w większych miastach, lub przy zakonach. Księża mają wyznaczone godziny dyżurowania, zatem nie muszą się śpieszyć.

Spowiedzi okolicznościowe.

Te tzw. na kartkę. Najczęściej przy okazji chrztu, bierzmowania czy ślubu. W niektórych parafiach jest jeszcze kartkowana spowiedź wielkopostna. Najczęściej masakra! Udręka dla spowiadającego się i dla spowiednika. Ci, którzy spowiadają się regularnie skorzystają z posługi z dobrym skutkiem. Wobec tych jednak, którym chodzi jedynie o podpis spowiednik musi się nieźle "wygimnastykować", aby przypomnieć o istocie spowiedzi. Niestety jest to często tylko wyłudzenie podpisu na potrzeby zaświadczenia.

Spowiedź wielkopostna.

Wielu chrześcijan, którzy nie prowadzą regularnego życia duchowego w porywie chwili, trzyma się przykazania kościelnego o dorocznej spowiedzi. Niestety wiemy, z czym to się wiąże. Długie kolejki. Nerwówka. Przypadkowość wyboru spowiadającego kapłana (najgorzej jak jeszcze proboszcz przestawia ludzi w kolejkach do księży). Spowiednik musi wykazać się nie lada umiejętnościami, aby z tłumu, wyłapać tę konkretną osobę, potraktować ją osobowo i indywidualnie.

Noce konfesjonałów.

Popieram w pełni. Chociaż temat budzi duże kontrowersje. Dla tych, którzy chcą przystąpić wtedy do spowiedzi polecam. Jest czas, atmosfera, dobrze, jeśli jest wystarczająca liczba księży. Można spokojnie przemyśleć wiele spraw i podejść bez pośpiechu do konfesjonału.

Spowiedź chorych w domu lub w szpitalu.

Każda parafia udostępnia chorym, którzy nie mogą uczestniczyć w mszy w kościele, możliwość przyniesienia Komunii Św. do domu, oraz spowiedzi (najczęściej raz w miesiącu). Jeśli mamy osobę chorą w rodzinie, zaproponujmy taką posługę. Najgorszą rzeczą, która niestety się wciąż zdarza jest czekanie przez rodzinę do ostatniej chwili i wzywanie księdza do osoby nieprzytomnej lub niestety, ale nieraz i już nieżyjącej. Dajmy tę szansę naszym bliskim, zwłaszcza, jeśli regularnie korzystali z sakramentów. Będąc w szpitalu też mamy możliwość przyjęcia Komunii Św. i spowiedzi. Szpitale mają kapelanów, którzy regularnie odwiedzają chorych a w nagłej potrzebie kontakt do nich posiada personel medyczny. W przypadku spowiedzi dobrze jest zwrócić uwagę na zachowanie intymności, co w sali z większą ilością osób może być nieraz trudne.

Spowiedź poza konfesjonałem.

Najczęściej przy okazji różnych spotkań religijnych np. Lednica, Przystanek Jezus. Wtedy księża są dostępni i chętni do spowiadania. Chociaż ze względów organizacyjnych brakuje tradycyjnych konfesjonałów, nie jest to jednak żadna przeszkoda, a wręcz przeciwnie, może ułatwić kontakt. Wtedy mamy czas, nie trzeba się śpieszyć, dodatkowo mógł nas szczególnie poruszyć temat spotkania. Moim zdaniem są to najpiękniejsze spowiedzi. Człowiek nie chowa się za kratką, czy za wyuczoną formułką, (chociaż nie zaszkodzi jej stosować) a spowiedź staje się formą swobodnego wypowiedzenia siebie, swoich obaw, lęków, pragnień i przyjmuje formę dialogowaną. Może być dobrym uzupełnieniem dla spowiedzi regularnej, źle by było natomiast jeśliby ją zastąpiła.

Spowiedź w busie, przy supermarkecie itp.

Kościół, poszczególni księża czy wspólnoty religijne szukają różnych dróg dotarcia do człowieka. Dobrze, że pojawiają się takie okazje. Niestety źle, jeśli są to jednorazowe akcje na zasadzie "Happeningu". Chociaż nie przekreślam tych form, jeśli nawet jedna osoba skorzysta z sakramentu pokuty - było warto!

Spowiedź u stałego księdza.

Niektórym wydaje się to nie do wiary: zawsze u tego samego księdza i on mnie zna osobiście? Jeśli ktoś na poważnie traktuje wiarę i chce rozwijać swoją duchowość, bardzo dobrą pomocą jest posiadanie stałego spowiednika. Nie ma tu już mowy o chaotyczności czy przypadkowości. Ksiądz, u którego spowiadamy się regularnie (może nas znać spoza konfesjonału, ale niekoniecznie) ma o wiele większą szansę dawania trafniejszych wskazań, zrozumienia penitenta. Tutaj nie ma, co się śpieszyć z wyborem. Dla jednego, jeden ksiądz będzie super spowiednikiem, a drugi nijak nie będzie się czuł przez niego zrozumiany. Może to być znajomy ksiądz, do którego mamy łatwy dostęp lub taki, o którym wiemy, że spowiada regularnie w danych terminach (w zakonach są najczęściej wywieszone imienne dyżury spowiedników). W końcu dla osób korzystających z kierownictwa duchowego taką funkcję może pełnić kierownik duchowy, ale może to być też inny kapłan. Po wybraniu stałego spowiednika powinno spowiadać się u niego regularnie, chociaż dobrą rzeczą jest czasami skorzystanie ze spowiedzi gdzie indziej, zwłaszcza w przypadku wątpliwości. Po pierwsze kapłan może nie znać szczegółowo drogi duchowości, którą podążamy, po drugie, gdy pojawią się wątpliwości w prawidłowości oceny grzechów, czy pouczeń, można je zweryfikować.

Polecam - świetny kawałek. Ks. Marcin Modrzyński i WZN

Z dedykacją dla czytelników Arka Noego



strona główna | góra strony

Widzisz błąd? Masz uwagę? Wyślij sugestię:

Wynik dodawania: 3 i 2 =