„Cukierek albo psikus” – wychowanie do chuligaństwa?


myje auto

"Cukierek albo psikus" już niedługo wielu z nas usłyszy te słowa od dzieci stukających do drzwi domu. Niewielu przekonują argumenty o sprzeczności Halloween z wiarą chrześcijańską. Niektórzy wchodzą w ten rodzaj pogańskich zwyczajów bezrefleksyjnie a inni nawet na przekór Kościołowi, chcąc podkreślić swoją niezależność.

Chciałbym zwrócić dziś uwagę na inny aspekt tej zabawy. Zasady są proste: dziecko przebiera się za jakiegoś potworka, zbiera kolegów i ruszają po domach, pukają i tu pojawia się owo ciekawe zawołanie "cukierek albo psikus".

Wersja pierwsza: dajemy cukierek, inną słodkość i dzieci wesołe idą dalej.

Wersja druga: grzecznie tłumaczymy dzieciom, że nie obchodzimy tego święta i puszczamy je z niczym. Proszę podarować sobie komentarze w stylu "jak tak można, co to za sknerstwo itp." W wolnym kraju każdy ma prawo wierzyć, w co chce. Jeżeli ktoś rozeznał w sumieniu, że nie powinien wspierać tego zwyczaju ma do tego prawo.

Wracając do wątku głównego. Dzieci odchodzą bez otrzymania słodyczy. Pewnie smutne, nieraz jednak rozzłoszczone i tu zaczyna się kłopot. Zaznaczę, że często te "dzieci" chodzące po domach mają po kilkanaście lat. Czy dzieci przyjmą, to, że nie wszyscy chcą się z nimi bawić? Przecież ich zabawa zakłada alternatywę cukierek albo psikus. Nie ma cukierka, zatem właścicielowi domu, czy mieszkania należy się psikus.

Ten włanie moment zainspirował mnie do poruszenia tego tematu. Znajomi opowiadali mi jak po wizycie takiej grupki i odmowie wsparcia, ich dom został obrzucony jajkami, co spowodowało uszkodzenie elewacji. Mam nadzieję, że to sporadyczne przypadki, chociaż czytając wpisy w internecie, okazuje się, że jednak nie takie rzadkie. Przykładowo: "Ze względu na brak słodyczy - zostali obdarowani psikusem, jakim były jajka na drzwiach wejściowych domu. Skutkiem tego drobnego wybryku będzie malowanie elewacji całego domu."[1]; "Mojej cioci wysypały śmieci na podwórko... () oblały moje drzwi keczupem... a sąsiadce podłożyli zapalony fajerwerk na próg"[2]; " w ramach psikusa wrzuciły mi jajko do skrzynki na listy i zapaskudziły ważne dokumenty"[3]. Można przytaczać tu inne przykłady, czy mogą państwo popytać znajomych.

Postawiona w temacie w formie pytania teza - "wychowanie do chuligaństwa?" - niech będzie zachętą do refleksji. Czego uczy ta zabawa? Co ma oznaczać ów psikus? Niezależnie od tego czy będzie to drobny wybryk, czy czyn chuligański, niebezpieczna zdaje się być sama dostępna alternatywa. Czegoś żądam, coś mi się według mnie, od ciebie należy i jeśli nie spełnisz mojego żądania mam prawo wyrządzić ci szkodę. Aby lepiej zobrazować tę zasadę, podam kilka przykładów, całkiem życiowych:

 - Parkujemy samochód w mieście. Podchodzi pan (a niestety nieraz dzieci) i uprzejmie pyta "popilnować auta?" Typowe wymuszenie. Przykłady: "Plaga pseudoparkingowych zastrasza kierowców"[4] "Niechlujny pan chce popilnować auta. Problem z menelami na opolskich parkingach. () Kierowcy boją się, że w przypadku odmowy zastaną po powrocie wyrwaną wycieraczkę, antenę albo zobaczą rysę na karoserii swego wozu."[5]

- Podjeżdżamy do świateł - pech czerwone. Wybiega pan z kubełkiem (albo czasami dzieci). Jeśli jeszcze rzeczywiście szybę ładnie umyją to, co innego, jednak często jest to zwykłe pochlapanie. Dylemat jak wyżej.

 - Ostatni już przykład. Jeszcze prostszy zarobek tzw. bramy. Kończy się ślub. Panowie zastawiają drogę przejazdu i czekają na wódkę weselną (dzieci na czekoladę). Łatwo prosto i przyjemnie.

Nie chcę już mnożyć przykładów. Zasada generalnie ta sama: jestem miły uprzejmy przychodzę z dobrą intencją, spróbuj jednak nie spełnić mojego żądania, a pożałujesz.

Zachęcam do przemyślenia tematu. Wielu rodziców w tym zwyczaju nic niestosownego nie widzi. Dzieci się pobawią i tyle. Co jednak mam mówić tym, którzy nie są przekonani do dawania cukierków, zwłaszcza ludziom starszym, których taka wizyta i jej efekty w przypadku odmowy poczęstowania cukierkiem może wiele nerwów kosztować? Niestety pod płaszczykiem niewinnej zabawy, wielu częstując dzieci robi to ze zwykłej obawy przed chuligańskimi wybrykami.

Polecam - świetny kawałek. Ks. Marcin Modrzyński i WZN

Z dedykacją dla czytelników Arka Noego



strona główna | góra strony

Widzisz błąd? Masz uwagę? Wyślij sugestię:

Wynik dodawania: 3 i 3 =